wybierz

Rajd North-South ze Światem Motocykli

Rajdy turystyczne to twór, który od kilku lat zyskuje na popularności. Dają ogromną frajdę z jazdy i możliwość sprawdzenia się w trudnych warunkach. Tym razem Łukasz Łowkiel – organizator rajdów z cyklu On-tour zaproponował rajd, który finalnie stał się najdłuższym rajdem w Polsce – liczy ponad 750 kilometrów odcinków specjalnych. Z dystansem zmierzyło się ponad siedemdziesięciu zawodników. Wystartowali z Bieszczad, aby finalnie dojechać na Mazury! To było kilka bardzo ciężkich dni. Każdego dnia motocykliści mieli do pokonania ponad 200 kilometrów w kurzu, pyle i błocie. Teren po którym zmuszeni byli jeździć był zróżnicowany – od przepraw przez koryta rzek, aż po piaszczyste dukty, które szybko weryfikowały umiejętności zawodników. I to właśnie te „umiejętności” są kluczowe podczas turystycznych rajdów motocyklowych. Jak mówi organizator: to nie osiągnięcie mety na pierwszej pozycji jest najistotniejsze – tutaj chodzi o uczenie się, podpatrywanie innych, podziwianie widoków i czerpanie przyjemności z jazdy. Podejrzewam, że wszyscy czerpali garściami, bo na mecie pojawiali się zmęczeni, ale uśmiechnięci. Niektórzy z przebitymi oponami, inni bez tablic rejestracyjnych, a jeszcze inni obolali, ale nadal szczęśliwi. Łącznie pokonali około 750 kilometrów odcinków specjalnych, co jest wyczynem – czasu na regeneracje również nie było zbyt dużo. Każdego dnia część zawodników osiągała linie mety już po zmroku, a więc wiele godzin po pierwszych załogach. Powodów było wiele: usterki motocykli, przebite opony, kontuzje czy wreszcie problemy z nawigacją. Pamiętajmy, że najczęściej jechali w trudnym terenie, dysponując ciężkimi motocyklami enduro – Yamahy Tenere, Super Tenere, GS-y czy Hondy Africa Twin zdominowały rajd, ale przechodząc się po parkingu, znalazłem również starą i poczciwą Yamahę TDM 850 3VD, która radziła sobie doskonale! Szczęka opada! Zawody wygrał Daniel Zalewski, który wykazał się największym sprytem i umiejętnością nawigacji w trudnym terenie. Każdy z zawodników otrzymał pamiątkową naklejkę, która po czterech dniach rajdowej gorączki jest ogromnym powodem do dumy!

Jesteśmy niezwykle dumni, że mogliśmy wziąć udział w rajdzie North-South

Rajdy turystyczne w ostatnich latach zyskują na popularności. Dają ogromną frajdę z jazdy i możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w najtrudniejszych warunkach. Siedemdziesięciu zawodników podjęło rękawice i ruszyło z Bieszczad, aby po kilku dniach dotrzeć na Mazury! Wydaje się proste? Zdecydowanie nie było – zobaczcie relację, którą przygotowała redakcja Świata Motocykli!

Każdego dnia motocykliści mieli do pokonania ponad 200 kilometrów w kurzu, pyle i błocie.

 „To nie osiągnięcie mety na pierwszej pozycji jest najistotniejsze – tutaj chodzi o uczenie się, podpatrywanie innych, podziwianie widoków i czerpanie przyjemności z jazdy. Podejrzewam, że wszyscy czerpali garściami, bo na mecie pojawiali się zmęczeni, ale uśmiechnięci.”
– komentuje organizator imprezy, Łukasz Łowkiel

Zawody wygrał Daniel Zalewski, który wykazał się największym sprytem i umiejętnością nawigacji w trudnym terenie. Każdy z zawodników otrzymał pamiątkową naklejkę, która po czterech dniach rajdowej gorączki jest ogromnym powodem do dumy!